Stoimy wobec poważnych wyzwań środowiskowych. Dotykają nas katastrofalne w skutkach huragany, susze i powodzie. Powodują wysychanie rzek i jezior oraz obumieranie lasów, ale też pożary i wzrost cen żywności. Przekładają się na poważne straty materialne. Coraz dobitniej widzimy, że degradacja środowiska wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Jednocześnie cenimy sobie dostęp do terenów zieleni, które znikają, zastępowane zabudową rozlewających się miast. I to właśnie miasta są główną przyczyną powyższych problemów.
Czym są miasta regeneratywne? Podpowiedź daje projektowanie regeneratywne – nowy trend urbanistyczny, promujący budowę miast, które wspierają zdrowie i dobrobyt ludzi oraz całego ekosystemu. Człowiek traktowany jest tu jako nieodłączna część życia na planecie. Filozofia ta aktywnie dąży do naprawiania i odtwarzania ekosystemów oraz do rozwoju dobrze prosperujących społeczności. Obejmuje szereg kluczowych aspektów, takich jak: gospodarka o obiegu zamkniętym, odnawialne źródła energii czy bioinfrastruktura (rozwiązania oparte na naturze do zarządzania wodą deszczową, oczyszczania powietrza czy redukcji efektu miejskich wysp ciepła). Przestrzenie publiczne i budynki projektowane są tak, aby wspierać zdrowie mieszkańców – zapewnić im dostęp do zieleni i miejsc do aktywności fizycznej. Dzięki temu podejściu można zbudować odporność na kryzysy, rozwiązać problemy społeczne i dać ludzkości perspektywę rozwoju.
Park Fosa i stoki Cytateli w Warszawie, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Park_Fosa_i_Stoki_Cytadeli_w_Warszawie,_2.jpg
Projektowanie regeneratywne odchodzi od idei neutralności klimatycznej, ponieważ jest niewystarczająca. I są ku temu przesłanki, płynące i ze środowiska, i z gospodarki. Jak pokazuje Europejska Agencja Środowiska, w Europie 81% chronionych siedlisk jest aktualnie w złym stanie. Do tego dokładają się wyczerpywanie zasobów naturalnych i wzrost zanieczyszczeń. Zgodnie z raportem Światowego Forum Ekonomicznego, utrata różnorodności biologicznej i załamanie się ekosystemów stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń globalnych dla funkcjonowania społeczeństw w tej dekadzie. Z tego powodu do 2030 r. 44% światowego produktu krajowego brutto (PKB) w miastach będzie zagrożone. WHO szacuje natomiast, że 24% globalnego obciążenia chorobami można przypisać czynnikom środowiskowym, a 25% światowej populacji ma ograniczony dostęp do wody pitnej. Jednocześnie nasze miasta chaotycznie rozlewają się, tracąc przy tym rozwojowy dynamizm i niszcząc nautalne ekosystemy.
Bobrowa tama na rozlewiskach Zimnej Wody w Kaniach
Przywracanie równowagi
Zdaniem prof. Tadeusza Markowskiego z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem Uniwersytetu Łódzkiego, dewastacja środowiska z jednej strony, a postęp technologiczny z drugiej wprowadzają nas na nową trajektorię rozwoju, której podstawą jest recyrkulacja, a kołem zamachowym energia odnawialna. Dostrzega on spory popyt na rozproszone instalacje prosumenckie, które rozwijają się znacznie szybkiej niż prognozowano. Dostarczają bowiem taniej energii, a jednocześnie napędzają transformację w stronę dekarbonizacji. W odpowiednich warunkach miasta przyszłości mogą najpierw spłacić dług energetyczny budynków (które w miejskich obszarach funkcjonalnych pochłaniają 32% energii i wytwarzają 28,8% emisji gazów cieplarnianych), a następnie stać się eksporterem zielonej energii. Drogą ku temu jest wspieranie rozwoju zdecentralizowanych systemów energii, gdzie w proces produkcji będą zaangażowane liczne podmioty. Zwiększy to konkurencję i przyspieszy strumień innowacji, jednocześnie wyrównując szanse i wzmacniając odporność społeczności miejskich.
Ważnym elementem projektowania regeneratywnego są rozwiązania oparte na przyrodzie. Głównym założeniem jest powiększanie błękitno-zielonej infrastruktury i łączenie jej w spójną sieć, wychodzącą poza zwarte zabudowania centrum do terenów otwartych strefy podmiejskiej. Przykładem są miasta gąbki, takie jak Bydgoszcz, która – poza przebudową kanalizacji, budową kanałów i zbiorników retencyjnych – stawia na rozwój powierzchni chłonnych. W specjalnie projektowanych parkach i skwerach powstają ogrody deszczowe, niecki retencyjne i studnie chłonne. Działania te przyniosły już rezultaty, ponieważ liczba podtopień podczas nawalnych deszczy znacznie się zmniejszyła. Łódź natomiast oparła swój projekt na systemie odtwarzania rzek. Z kanałów na powierzchnię wydobywane są m.in. rzeki Łódka, Jasień i Lamus. Uzupełnieniem są zielone dachy. Ciekawym przykładem jest np. dach na budynku biurowca Synergia w centrum Łodzi, pokryty roślinami miododajnymi, połączony z zielonymi terenami uporządkowanymi we współpracy ze wspólnotami lokatorskimi.
Zielony dach na budynku Synergia w Łodzi, wykonanie .ZIDA Sp. z o.o. https://zida.com.pl/
Zielone dachy i ściany zastosowano również w Singapurze. Przyczyniły się tam do poprawy jakości powietrza, redukcji temperatury i efektywności energetycznej. Mieszkańcy zyskali też nowe tereny rekreacji, gdyż nowe drogi nie rozrastają się wszerz, a prowadzone są wielopoziomowo. W Barcelonie stopniowo usuwany jest asfalt, a wprowadzane rodzima gleba i roślinność. Dzięki temu powstają zielone korytarze, służące zapylaczom i lokalnym społecznościom. Na znaczeniu zyskuje też paradygmat jadalnego miasta. Inicjatywa Essbare w Berlinie pokazała, jak miejska produkcja żywności może aktywować uśpione przestrzenie, wspierać regenerację gospodarczą i bezpieczeństwo żywnościowe. Te same cele spełniają parki regionalne, które wchodzą w skład zielonego pierścienia Berlina, otaczającego miasto.
Zielone baldachimy nad ulicą w Barcelonie, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Planting_canopy_over_street_(18516634466).jpg
Jak wdrożyć projektowanie regeneratywne?
Konsekwentne wzmacnianie spójnej błękitno-zielonej sieci oraz współdzielona produkcja energii wymaga zmiany prawa. Konieczne będą np. reparcelacja gruntów pod nowe tereny zieleni lub wspólne inwestycje energetyczne, które pomogą zapewnić dostęp do wiatru, słońca czy miejsc lokalizacji banków energii. Miasta przyszłości wymagają stworzenia nowej tkanki urbanistycznej, a także współodpowiedzialności wszystkich uczestników tego procesu za stan środowiska zabudowanego. Tymczasem bardzo silny jest nadal paradygmat własności prywatnej, traktowany jako synonim swobodnego użytkowania ziemi w imię wolności gospodarczej. Ciągle przywiązujemy za mało wagi do usług ekosystemowych i godzimy się na nadmierną eksploatację wspólnych zasobów na rzecz wytwarzania dóbr wzbogacających jednostki.
Wdrażanie koncepcji miast regeneratywnych wymaga więc zmiany zachowań społecznych. Niezbędna jest do tego współpraca władz, nauki, biznesu i społeczności lokalnych. W proces projektowania musi być włączona lokalna społeczność – to ona zna swoje potrzeby oraz specyfikę kulturową i środowiskową miejsca. Bez jej akceptacji ani implementacja, ani tym bardziej długoterminowa perspektywa projektu nie jest możliwa. Dzięki połączeniu zewnętrznej wiedzy eksperckiej i lokalnych kompetencji zyskamy szansę na znalezienie bardziej elastycznych rozwiązań dla problemów społecznych i środowiskowych oraz dla budowania odporności.
High Line na Manhattanie w Nowym Yorku, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:High_Line_20th_Street_looking_downtown.jpg
Źródła: